WSTECZ


29.04. - 07.05.2006r. 
Długi (deszczowy) weekend, (a może nie!),



30.04.2006r. 

   Znów padało,



01.05.2006r. 

   Krótki lot szybowcem Cobra, z ładną pogodą i termiką było cienko, szybko się dojrzewało.



   Święto Pracy przebiegło bez zakłóceń na lotnisku i w kawiarni "Puchacz"

                                                                                                              W.W.



02.05.2006r. 

   Lot "metodyczny" z Pawłem za wyciągarką, i kilka fotek pstrykniętych w pozostałych częściach lotniska.



   Wilgoć i loty pasażerskie dały się we znaki. Ale za to nosiło w deszczu po prostej. Przynajmniej w/g W5. A do tego grill palce lizać.

                                                                                                              W.W.



03.05.2006r. 

   Mietek zorganizował nam składanie kilku szybowców, na sobotę pozostawił: dwa długale, trzy Piraty, Fokę i Bociana.





   Puchatek też lata na termice a dzieci się cieszą, a buty stoją. Wszystko w swoim porządku.

                                                                                                              W.W.



04.05.2006r. 

    Co to był za dzień! Wiatr za silny mówili, blacha będzie mówili. Ale my do maszyn, no i ... polataliśmy.

                                                                                                              W.W.



05.05.2006r. 

    To był piękny dzień, nosiło wysoko, ale bez GPS ani rusz bo zamglenie jak na Śląsku. Z 300 m można było zabłądzić. IFR jak nic. Wszyscy z utęsknieniem oczekują na 11.05 kiedy to poziom dróg lotniczych zostanie podniesiony.

                                                                                                              W.W.



06.05.2006r. 

   To był też piękny dzień, nosiło też wysoko, zamglenie mniejsze. Zostało 5 dni do 11.05 kiedy to poziom dróg lotniczych zostanie poniesiony.

                                                                                                              W.W.



07.05.2006r. 

   Na koniec długiego weekendu i w ogóle week'a nastał kolejny słoneczny dzień, który jednak rozczarował tych co chcieli zacząć wcześniej, żeby wcześniej skończyć. Ale nie ma tak. Ci co się nie poddali po pierwszej porażce i spróbowali "na termikę" znowu - mogli się cieszyć równie wysokimi i długimi lotami jak wczoraj i przedtem. Zastanawiam się, czy po 11 maja podstawy jeszcze będą tak wysokie. Złośliwcy twierdzą, że będą maksimum 1750m...

                                                                                                              W.W.


piotrperzak@wp.pl                                              DO GÓRY