17.05.2006r.
Hej Piotrek!
Wykonałam najpiękniejszy lot w moim życiu - oczywiście pod względem
widoków. Leciałam na Pegase w parze z Duodiscusem, na którym leciał miejscowy instruktor Mickey z uczniem,
Właściwie to mnie prowadził za rączkę a ściślej mówiąc za skrzydełko:)
Lecieliśmy docel powrót 300, Z Vinon do Plampinet na północy i z powrotem, po drodze
zaliczaliśmy rożne punkty widokowe i oglądałam miejsca nadające sie do awaryjnego
lądowania w polu, a nie ma ich tu za wiele... Lataliśmy na żaglu i termice, nad
górami było nawet kilka Cu, ale jakoś niebezpiecznie na zawietrznej zwianych, wiec
zostawaliśmy po nawietrznej wykorzystując energie tkwiąca w tych stromych
ścianach! Kilka szybowców latało tez na fali, baaardzo wysoko, nam nie udało
się na nią załapać, ale wcale mi nie było szkoda, pomykanie blisko krawędzi
górskich dostarczało bardzo wiele emocji! Na koniec wykonaliśmy bezpieczny dolot z 75
km.
Dziś pogoda jest pochmurna, jest dość czasu na analizę wczorajszego lotu.
Może jeszcze jutro pogoda pozwoli na polatanie nad tymi pięknymi górami.
Pozdrowienia, Asia

|
|