WSTECZ


02.07. - ??.07.2006r. 
Urlop w Lisich!!!



20.07.2006r. 

    Dzisiaj trochę polataliśmy.



19.07.2006r. 

    Dzisiejsza prognoza była typowo plażowa. Brak jakichkolwiek chmur Cu, a na dodatek wiatr przyziemny 010-340; 16-24 KT. Długo oczekiwaliśmy na jakieś ruchy termiczne, w końcu o 14.00, Bartek rozpoczął pierwszy hol w termikę. Wystartowały wszystkie szybowce. Kręciliśmy się w rejonie lotniska w zakresie od 500 do 1300 meterków. 
   A tak na marginesie to Karolina zaczęła wprowadzać "piżamową" modę w aeroklubie. Ciekaw jestem ile osób na jutrzejszą odprawę przyjdzie w swoich piżamkach???       




18.07.2006r. 

    Na dzisiejszy dzień prognoza zapowiadała mało optymistyczne warunki pogodowe. Pomimo tego kilku kolegów zaplanowało traski długości 300 km. Podczas bezchmurnej termiki udało mi się jednak wykręcić 2300m. Pierwszy raz w trakcie tego urlopu udało mi się osiągnąć taką wysokość. Skierowałem się na zachód w kierunku Tucholi. Silny zachodni wiatr na tej wysokości wiał z prędkością ok. 30 km/h. Ok. 5 km przed Tucholą zawróciłem w kierunku lotniska, była już godz. 17, a od północnego-zachodu zaczęły napływać jakieś "podejrzane" chmurki. Wróciłem nad Grudziądz, popstrykałem kilka fotek i poleciałem w kierunku lotniska, lądowanie i szybko na jakiś obiadek. Jeden z naszych kolegów dał w pole w okolicach Czerska.



15.07.2006r. 

    W tym dniu na terenie aeroklubu zorganizowana została imprezka integracyjna przez firmę z Łasina. W programie były również loty widokowe samolotem AN-2. Lot powrotny do Watorowa odbył się oczywiście z kompletem pasażerów.



06.07.2006r. 

    Wczoraj wieczorem spokojnie zasiadłem przed telewizorem w kawiarni "Puchacz", aby obejrzeć kolejny meczyk Mistrzostw Świata. W trakcie pierwszej połowy przysiadł się Zbyszek, i po chwili zadał mi pytanie: "jedziesz ze mną na zawody balonowe do Pasłęka?". Fajnie się lata balonami, ale cały urlop planowałem spędzić na lataniu szybowcami, ale czego nie robi się dla fantazji. Zadałem pytanie: "kiedy?", aby jakoś zsynchronizować wyjazd na te zawody z moimi urlopowymi planami. Odpowiedź brzmiała: "po meczu", !!!!!!!!!!!!!!!. Chwila zastanowienia i decyzja zapadła. W trakcie meczu opuściłem kawiarnię i zacząłem przygotowywać się do wyjazdu.

   Poranny lot zawierał trzy konkurencje dwa przeloty nad krzyżem i celne rzuty markerami następnie należało jak najszybciej przelecieć od równoleżnika 0000 do 0500. Po starcie z wybranej łąki udało nam się przelecieć w pobliżu krzyży, Zbyszek rzucał markerami, które padały w obrys krzyży. Po ostatnim krzyżu Zbyszek dał "po palnikach" wspięliśmy się na wysokość 1200 m, gdzie pomykaliśmy z niezłą prędkością w kierunku równoleżnika 0500. Tuż przed ograniczającym równoleżnikiem wiatr osłabł i zmienił kierunek o 90 stopni. Linia równoleżnika była w zasięgu rzutu markerem, a my posuwaliśmy się równolegle do niego w kierunku wschodnim. Po kilkunastu minutach manewrów udało nam się przelecieć przez równoleżnik i wylądować tuż za nim, gdzie czekał już na nas Gapa. Zwinęliśmy sprzęt, zapakowaliśmy na wózek, pojechaliśmy zatankować gaz w okolice Pasłęka, potem na śniadanie i mała drzemka w internacie Zespołu Szkół, gdzie byli zakwaterowani uczestnicy zawodów. 




wieczorne konkurencje, 

    Start do wieczornych konkurencji miał miejsce z terenu osiedla przy ul. Ogrodowej. W locie tym były zaplanowane dwie konkurencje: rzut do krzyża i najwolniejszy przelot pomiędzy równoleżnikami 00 i 05. Wysoki przelot nad krzyżem uniemożliwił wykonanie celnego rzutu, ale po moich namawiankach Zbyszek wykonał rzut, ale wcześniej mnie uprzedził, że to nie da żadnego pozytywnego efektu. I miał racje, rzutka poleciała na dach stojącego o kilkaset metrów fabryki. Miał rację!!! Po dolocie do 00 równoleżnika zaczęliśmy kosiaczyć jak najniżej się dało. Było to coś fantastycznego!!!!! Raz kilka centymetrów nad uprawami, a potem kilka centymetrów nad wierzchołkami drzew. Dopiero wtedy poznałem dobitnie uroki latania balkonem. Wiatr zniósł nas na duży kompleks leśny. Po minięciu 05 równoleżnika szukaliśmy miejsca do wylądowania, ale tu pojawił się mały problem, przez cały czas mieliśmy przed sobą duży kompleks leśny, a miejsca do lądowania - zero, a gaz powoli się kończył. Zbyszek pooprózniał trzy butle do zera, i przełączył się na ostatnią, oszczędnie z gazem lecieliśmy do końca lasu. Jackowi udało się trochę lepiej ponieważ natrafił na małą polankę gdzie przycupnął do parteru, a później wiatr zniósł go w miejsce gdzie bezpiecznie mógł położyć balon. Wreszcie i nam las się skończył, Gapa na ziemi wybrał pole i tam wylądowaliśmy. Przy tankowaniu butli okazało się, że w tej ostatniej zostało nam jeszcze 8 litrów gazu. Właśnie ten lot balkonem to było "mistrzostwo świata", coś pięknego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

   Kolejne komentarze, mapki przelotów i wyniki będę sukcesywnie uzupełniał. Wreszcie trzeba polatać szybowcami.
 

   Fotki z albumu Ali i Adama.



07.07.2006r. 
poranne konkurencje,

    , .................. 
 

   Fotki z albumu Ali i Adama.



wieczorne konkurencje, 

    , .................. 
 

   Fotki z albumu Ali i Adama.





08.07.2006r. 
poranne konkurencje,

    , .................. 
 

   Fotki z albumu Ali i Adama.







rozdanie nagród, zakończenie zawodów. 

    , .................. 
 

   Fotki z albumu Ali i Adama.




03.07.2006r. 

   Dzień jak "co dzień", było trochę latania, .................. 


02.07.2006r. 

   Prognoza pogody zapowiadała się "plażowo", ale pojawiły się na niebie oczekiwane przez nas chmurki, no i zaczęło się , .................. 




piotrperzak@wp.pl                                              DO GÓRY