WSTECZ


2008-06-07
300km



Dnia 07.06.08 przygotowania do lotu zaczęły się jeszcze przed odprawa, kiedy Szef zdecydował że dzisiaj lecę na przelot diament 300km. Pomimo pozornie dużej ilości czasu na przygotowanie, wszystko było na ostatni moment. Jako że miał to być przelot diamentowy zaistniał problem dokumentacji przelotu. Brak własnego logera i aparatu fotograficznego (jedynych metod rejestracji przelotów warunkowych) sugerowały iż z Diamentu "nici". Na szczęście Szef miał całą torbę aparatów z "minionej epoki" jak się na foto latało. Do pełni szczęścia wystarczyło kupić film i baterie a i jeszcze trzeba było jakąś podstawkę pod aparat skombinować, i tym razem znowu pomocny był w/w. Teraz to już tylko wypisać i zrobić zdjęcie tablicy zgłoszenia przelotu, wykreślić trasę na mapie(z braku dobrej mapy do szybowcowego latania musi wystarczyć samochodowa) no i oczywiście obowiązkowo okopcić barograf. Te z pozoru błahe czynności w dobie kiedy wszyscy latają na lusterka zajęły trochę czasu i przysparzają trochę stresu :) Na koniec jeszcze omówienie z Szefem jak należy poprawnie wykonać nalot aby zdjęcia były z sektora (jakaś czarna magia).

Warunki wyskoczyły ok. 9.45. Cale masy szlaków Cu napływały od wschodu. Start odbył się dopiero 11.30, holował sam Szef, zostawiając mnie w doskonałym kominie 4m/s :) Po kilku chwilach byłem już pod sufitem który wtedy miał 1950m. Strzał zdjęcia odlotowego (hangary) i szybciutko w stronę pierwszego punktu zwrotnego - Ostróda (75km pod wiatr) . Szlaki ustawiały się prawie w linii na Ostródę. Pierwsza dokrętkę miałem w okolicach Łasina i to 200-300m aby potem przez przypadek nie zabrakło.Potem dalej szlakiem do Iławy. I tu niestety termika jeszcze trochę słaba - ok. 1-1,5m/s. Odcinek miedzy Iława a Ostródą poszedł bardzo wolno - bo ok. 1.5h. . Do Ostródy doleciałem ok. 14.00. Tam bez problemu znalazłem I PZ i zrobiłem zdjęcie (jak to poprawnie zrobić- nauka na kolejne przeloty). W Ostródzie podstawa wynosiła ok. 2200m. Trzymając się szlaków wróciłem w okolice Lisich - nad Kwidzyń około 15:00. Warunki na północ od mojej trasy zaczęły się kisić.Nieliczne Cu się rozmywały i przeważało piękne, błękitne niebo. (zostało jeszcze 197km)

Do Chojnic zostało kilka szlaków . ale co potem.. czy wrócę?  Zdecydowałem się lecieć dalej i z Kwidzyna z wys. 2400m poleciałem po kresce do Chojnic. Na trawersie Tucholi miałem 1600m  a okolicy Chojnic zabrałem się z wysokości 1000m i wywindowałem na 2600m. Zacząłem szukać PZ.. I tu się zaczęły "jajca"- które ujawniły się po wywołaniu zdjęć (przez własną głupotę i nieuwagę przy przygotowywaniu się do lotu nie umieściłem PZ na mapie.źle przyjrzałem się zdjęciu, a szukając go z powietrza pomyliłem skrzyżowania. i to o ponad 4.5km :/).

Zadowolony z dolecenia do Chojnic z nadzieją zacząłem wracać na nasze lotnisko. Z 2600m pociąłem po prostej. W okolicach Grupy podkręciłem na 1600m i zrobiłem dolot do Lisich wchodząc nad znaki na 900m. Lądowanie o godzinie 17:14                                                  

Wrażenia z lotu : Uczucie oddalania się od lotniska, wzrastające napięcie gdy brakuje wysokości, zwiedzanie z lotu ptaka ciekawych, pięknych zakątków, chęć powrotu do "domu" o własnych siłach a nie na wózku. Cos pięknego !!! a i najważniejsze czy zdjęcia PZ wyjdą poprawnie "to jest to co tygrysy lubią najbardziej" Latanie w obrębie lotniska na termice nadlotniskowej  w ogóle nie umywa się do latania na przelotach .Gorąco zachęcam :)

Z lotniczym pozdrowieniem

  Wojtek

P.s. po wywołaniu zdjęć i wnikliwej analizie komisarza sportowego okazało się, że zdjęcie IIPZ nie jest zgodne ze zdjęciem z katalogu punktów zwrotnych a jedynie zdjęciem skrzyżowania torów z droga w miejscu oddalonym o całe 5 km w wyniku, czego cały przelot wyniósł 309 km zamiast deklarowanego 314km i nie może być uznany za przelot Diamentowy :(

Marek Chamera


"Wypociny" z przelotu :)


Webmaster                                              DO GÓRY