
|
|
Od kiedy pamiętam śni mi się, że potrafię latać.
Rozprostowywuje skrzydła i lecę prosto przed siebie. Wiem, że wielu
osobom śni się podobnie jak mnie. Jednak chciałam, by w jakimś stopniu
moje fantazje się urzeczywistniły. Niestety dopiero w tym roku zdecydowałam
się, by zapisać się na kurs pilotażu szybowcem. Dużo osób mówiło mi,
że to właśnie szybowce mają najwięcej wspólnego ze swobodnym lataniem.
Siedząc w kabinie szybowca (a w moim przypadku był to Puchatek), można się
poczuć naprawdę wolnym. Cisza, spokój, otaczający ogrom nieba i możność
swobodnego unoszenia się nad ziemią, oddalając się tym samym od szarej
codzienności. Jest to niezwykłe przeżycie, które na zawsze pozostanie w
mojej głowie. Kiedy pierwszy raz poleciałam sama, bez instruktora, czułam
strach, jednak po wyczepieniu liny, kiedy tylko ja trzymałam drążek i
decydowałam o wszystkim i przeszywała mnie fala radości. Byłam szczęśliwa,
uśmiechałam się do siebie. Po wylądowaniu miałam nieodpartą ochotę na
kolejny lot... Mam nadzieję, że ten głód nigdy nie zostanie zaspokojony.
Dlaczego właśnie Lotnisko w Lisich Kątach? Z polecenia. Znajomi, którzy
latają chwalą kadrę i niesamowitą atmosferę. I rzeczywiście. Moja
podstawówka liczyła trzy osoby, instruktorzy byli pomocni na każdym
kroku, a wstawanie o piątej rano, wynagradzały niesamowite wschody słońca.
Będąc w Lisich Kątach, odnalazłam spokój i pasję.
Sawa
|