WSTECZ


26.08.2005r. 
... "Rozprostowywuje skrzydła i lecę prosto przed siebie." ...




   Od kiedy pamiętam śni mi się, że potrafię latać. Rozprostowywuje skrzydła i lecę prosto przed siebie. Wiem, że wielu osobom śni się podobnie jak mnie. Jednak chciałam, by w jakimś stopniu moje fantazje się urzeczywistniły. Niestety dopiero w tym roku zdecydowałam się, by zapisać się na kurs pilotażu szybowcem. Dużo osób mówiło mi, że to właśnie szybowce mają najwięcej wspólnego ze swobodnym lataniem. Siedząc w kabinie szybowca (a w moim przypadku był to Puchatek), można się poczuć naprawdę wolnym. Cisza, spokój, otaczający ogrom nieba i możność swobodnego unoszenia się nad ziemią, oddalając się tym samym od szarej codzienności. Jest to niezwykłe przeżycie, które na zawsze pozostanie w mojej głowie. Kiedy pierwszy raz poleciałam sama, bez instruktora, czułam strach, jednak po wyczepieniu liny, kiedy tylko ja trzymałam drążek i decydowałam o wszystkim i przeszywała mnie fala radości. Byłam szczęśliwa, uśmiechałam się do siebie. Po wylądowaniu miałam nieodpartą ochotę na kolejny lot... Mam nadzieję, że ten głód nigdy nie zostanie zaspokojony. Dlaczego właśnie Lotnisko w Lisich Kątach? Z polecenia. Znajomi, którzy latają chwalą kadrę i niesamowitą atmosferę. I rzeczywiście. Moja podstawówka liczyła trzy osoby, instruktorzy byli pomocni na każdym kroku, a wstawanie o piątej rano, wynagradzały niesamowite wschody słońca. Będąc w Lisich Kątach, odnalazłam spokój i pasję.

                                                                 Sawa 

Fotki z galerii Sawy:







piotrperzak@wp.pl                                              DO GÓRY