|
20 września wybrałem się z Adamem nad Zatokę Gdańską. Pogoda nie zachęcała do wycieczek jednak naszym celem było sfotografowanie nowego statku gdyńskiej stoczni, który odpływał do właściciela. Ponieważ trasa lotu miała prowadzić od Gdyni do Helu nad Zatoką Gdańską zabraliśmy ze sobą kamizelki ratunkowe - dużo tam wody - jeden silnik - niby nigdy ani w dzień ani w nocy nad lądem nie zawiódł jednak zawsze jak wlatuję nad dużą wodę czuję się tak jakoś inaczej. Kto latał wie o czym piszę, kto nie latał musi spróbować - zrozumie. Pogoda nad zatoką zupełnie dobra, statek śliczny, szczególnie jak w znacznej odległości od lądu rozpędził się, zostawiaąc na wodzie bałą wstęgę wzburzonej wody.
W Lisich pojawiły się grzyby. Na razie te mało jadalne ale ładne.
Pozdrawiam, Ogonek

|