Rys historyczny Aeroklubu Grudziądzkiego
(do roku 1956)

     Aeroklub Grudziądzki nawiązuje do bogatych tradycji lotnictwa w Grudziądzu. W 1921 roku powstała tu Wyższa Szkoła Pilotów, przekształcona w Oficerską Szkołę Lotniczą. Po przeniesieniu Szkoły Oficerskiej do Dęblina, w Grudziądzu utworzono Lotniczą Szkołę Strzelania i Bombardowania.

     W roku 1934 powstało w Grudziądzu Koło Szybowcowe, dwa lata później utworzono Wyższą Szkołę Pilotażu, w której swoje umiejętnoPci pilotów myśliwskich doskonalili absolwenci wojskowych szkół lotniczych. Świadectwem wysokiego poziomu szkolenia w Grudziądzu były sukcesy absolwentów w czasie II wojny światowej.

     Dnia 6-tego marca 1945r. po długim oblężeniu wojska radzieckie wyzwoliły Grudziądz. Oczyszczone z nieprzyjaciela zostały także okolice naszego miasta. Szczęśliwym trafem ocalał cały sprzęt szybowcowy oraz drewniane zabudowania poniemieckiego szybowiska w Lisich Kątach. Staraniem ludzi lotnictwa, zaopatrzonych w urzędowe pełnomocnictwa, zabezpieczono dużą ilość szybowców, które okupant zmagazynował w hangarze i warsztatach lotniska oraz w salach restauracji w okolicznych wsiach, planując widocznie wywiezienie tego sprzętu.

     Część szybowców oddano tworzącym się w odrodzonej Polsce ośrodkom sportu lotniczego. W Lisich Kątach pozostały szybowce szkolne SG-38, treningowe "Jeżyki" (Grunau-Baby), Mu-13, wyczynowe "Olimpie" i "Ważki", dwumiejscowe "Żurawie", wyciągarki, chwiejnice, liny startowe, sprzęt warsztatowy, słowem - pełne wyposażenie lotniska. Nad zabezpieczeniem całości czuwał inż. Pilot Wiktor Leja, późniejszy kierownik K.C.S.P (Kontrola Cywilnych Statków Powietrznych). Z demobilu otrzymano dwa samoloty Po-2, słynne "kukuruźniki".

     Placówka w Lisich Kątach początkowo nie miała określonej nazwy, wszak dopiero wszystko się organizowało, raz była to Szkoła Szybowcowa, później Ośrodek Szybowcowy, ale nie nazwa była ważna. Najważniejszym było to, że można było latać. Był sprzęt, byli odpowiedni ludzie, było lotnisko. Kierownictwo placówki spoczywało w rękach pilota Józefa Dobrzańskiego, a instruktorami byli piloci Wacław Jurek i Tadeusz Ruciński.

     Rozpoczęto pierwsze loty z lin gumowych na płaskim terenie, następnie ze zbocza, dalsze z wyciągarki. A wyglądało to tak: po starcie i osiągnięciu wysokości, pilot wyczepiał linę i wykonywał zadanie. Zrzuconą linę podejmowali ustawieni wzdłuż linii startu chłopcy i podciągali ją (kilkaset metrów) do następnego szybowca. Kosztowało to wiele trudu i czasu. Dzisiaj machaniczna ściągarka (lub samochód) pociąga linę w ciągu kilkunastu sekund. Prawie wszyscy przychodzili na lotnisko pieszo (skrótami około 5km), cały dzień ciągneli linę lub szybowce otrzymując dwa lub trzy loty. Zapał do latania był ogromny. Nikt nie liczył potu, który wsiąkał w piachy lotniska. Latanie było satysfakcją za trud, dawało przyjemność, radość. W roku 1946 powstało pierwsze Koło Lotnicze w Liceum im. J.Sobieskiego. Utworzyli je szybownicy: Zbigniew i Andrzej Słonowscy, Adam i Andrzej Kuźniarowie, Jerzy Murawski, Różyccy, Henke i inni. Koło to dało wielu późniejszych pilotów i instruktorów. Ośrodek otrzymał przy ulicy Kilińskiego lokal mieszczący sekretariat, salę zebrań i modelarnię.

     Z poniemieckich modelarni znaleziono cenne materiały: sklejkę, listewki, kleje, papiery, plany narzędzia, a nawet tunel aerodymamiczny z wyposażeniem. Pierwszym instruktorem był Eugeniusz Sobczyk.

     W celu stworzenia bardziej zwartej organizacji lotniczej piloci i entuzjaści postanowili powołać do życia Aeroklub Grudziądzki. Pierwszym prezesem Aeroklubu Grudziądzkiego został wybrany starosta powiatowy Ryszard Degórski. Rozwinięto działalność szkoleniową, szybowcową, samolotową, modelarską i propagandową. Powstały nowe modelarnie i koła lotnicze.

     Koło przy Liceum im. Sobieskiego urządziło w auli swego gmachu wielką wystawę lotniczą. W środku sali ustawiono wypożyczony z lotniska szybowiec, plansze, hasła, literaturę, prasę lotniczą oraz około 80 modeli latających, redukcyjnych, kartonowych, zdjęcia z pracy koła szybowcowego.

     W roku 1950 zarządzeniem władz zamknięto na terenie kraju kilka aeroklubów w tym i nasz - grudziądzki. Zabrano lokal przy ul. Kilińskiego, ruchomy majątek przejęła Liga Lotnicza, modelarnię przeniesiono do pomieszczenia prz ul. Kosynierów Gdyńskich, z trudem zebraną biblioteczkę - rozproszono. Mimo podciętych skrzydeł pozostała możliwość szkolenia szybowcowego w Lisich Kątach. Szkołe tę przemianowano na "Wyczynową Szkołę Szybowcową". W latach 1952 - 53 szkoła otrzymuje nowy, murowany, duży bydynek mieszczący biura, salę zebrań, salę wykładową, pokoje sypialne oraz stołówkę z zapleczem. Następnie zbudowano Blaszany hangar i garaże.      Mając teraz takie warunki, lotnisko Lisie Kąty staje się miejscem wielu imprez o charakterze ogólnokrajowym, a nawet międzynarodowym. Usytuowanie w północnej części Polski stwarzało możliwości dokonywania przelotów na odległośc ponad 500km. Adam Ziętek startując z Lisich Kątów wykonuje przelot do Mołodeczna 590km, Barbara Dankowska - przelot 540km. Barbara Dankowska i Pelagia Majewska biją kobiecy rekord świata lotem po trójkącie 200km i docelowo-powrotnym 300km. Rok 1957 przyniósł nielada sukces: 25 maja z Lisich Kątów wystartowała grupa szybowników na przelot docelowy do Pragi. Warunki meteorologiczne tego dnia nie wydawały się rewelacyjne, ale na trasie były wyjątkowo dobra noszenia. Piloci: J. Dankowski, B. Kopicki i Jugosłowianin Komac wylądowali w Pradze - (500km), W. Hardt, Broda i Stepanowic - tuż przed Pragą (494km), a Jugosłowianin Rajn wylądował w Brnie. To był wspaniały sukces.

     Powstanie Wyczynowej Szkoły Szybowcowej w Lisich Kątach wpłynęło na bardzo dynamiczny rozwój wyczynowego latania, czego dowodem było osiągnięcie 12 rekordów międzynarodowych i 16 rekordów krajowych.

     Po przemianach jakie nastąpiły w Polsce w roku 1956 Aeroklub Grudziądzki ponownie powołano do życia. Jako siedzibę otrzymał dawne wojskowe lotniski bez zabudowań. Własnymi siłami postawiono pierwszy hangar. Kierownictwo Aeroklubu Grudziądzkiego objął Tadeusz Ruciński.

WSTECZ